Boho lubię za to, że nie trzeba się w nim spinać. Można wyjść z domu w lnianej sukience, dorzucić plecioną torbę i już się wygląda, jakby się miało plan na cały dzień — nawet jeśli plan to kawa i nic więcej. Zebrałam pięć zestawów, które sama noszę i które naprawdę się sprawdzają, a nie tylko ładnie wyglądają na zdjęciu.
1. Lniana sukienka + sandały + słomkowa torba
Najprostszy zestaw, a działa za każdym razem. Len trochę się gniecie i to jest okej — o to w nim chodzi. Ja wybieram krój trapezowy, bo nie podkreśla brzucha po obiedzie. Do tego płaskie sandały i torba ze słomki, i wakacyjny klimat masz nawet w środę w mieście.
2. Szerokie spodnie + bluzka z falbaną
Kiedy nie mam siły na sukienkę, sięgam po luźne spodnie z wysokim stanem i wpuszczam w nie bluzkę z falbankami. Falbana przy dekolcie robi robotę — od razu jest kobieco, a jednocześnie wygodnie. Sprawdza się i do pracy, i na spotkanie.
3. Spódnica midi + dopasowany top + kolczyki koła
Plisowana spódnica midi to mój patent na „nie mam co na siebie włożyć”. Góra dopasowana, dół zwiewny, do tego duże kolczyki koła i stylizacja sama się składa. Im prostszy top, tym mocniej grają dodatki.
4. Sukienka maxi na wieczór
Ta sama sukienka, którą noszę w dzień z sandałami, wieczorem zmienia charakter, gdy dorzucę naszyjnik i zwiążę włosy. Nie trzeba osobnej „wyjściowej” garderoby — wystarczy zmienić dodatki.
5. Apaszka jako akcent
Jedwabna apaszka to dla mnie taki joker. Zawiązana przy torebce, we włosach albo na szyi potrafi ożywić nawet najnudniejszy zestaw z jeansów i białej koszulki. Mała rzecz, a robi różnicę.
Najważniejsze w boho jest to, żeby nie przesadzić ze wszystkim naraz. Jeśli stawiasz na zwiewną sukienkę, odpuść mocną biżuterię. Jak grają dodatki — uprość ubranie. I tyle filozofii.

Dodaj komentarz